Krew





Nawet nieubłagany, chłodny rozsądek ulegać zaczął! Niepokój, jak sturamienny polip, dławił wszystko, co mu przedstawić chciano.
Ale rozum nie chciał się dać pokonać, ufny w swego sojusznika, którym było bardzo smutne, chore, ale wielkie serce, uderzył ostatnią już bronią swoją, t. j.
gromem niezbitych argumentów:
— Zaledwie ośmnastoletnie dziewczę, do niedawna jeszcze pozostawała pod wyłączną opieką świętej, zacnej matki swojej.
Niepokój zachwiał się, jednak ustąpić nie chciał:
— Tak - ale ta macierzyńska opieka od dwóch lat ustała; powędrowała do grobu, a dwa lata w życiu młodej, pięknej
dziewczyny, to epoka cala... Wszystko stać się mogło...
Zagrzmiał nowy argument: — Nic stać się absolutnie nie mogło! Matkę kocha dotychczas; nadewszystko czci jej pamięć...
modli się.. Trzeba być ślepym, żeby nie widzieć, że oczy jej patrzą dziecinnie, że z uśmiechu jej, z czoła wieje niewinność śnieżnej primawery...
Serce dodało:
— Kocha matkę, modli się...
— Pocałunek musiała intuicyjnie odczuć, przejąć się nim, zrozumieć.
Naśladowała zresztą tylko odruchowo poruszenia ukochanych przez nią ust... Jest pełną życia; kobieta się w niej budzi, dodał tryumfująco rozsądek.
Niepokój chciał jeszcze mówić coś o częstej pomyłce pozorów, ale sam się tylko tem pobił, wypłynął więc z mózgu, lekkim dreszczykiem do piersi się wsączył i tam udawał,
że śpi...
Zygmunt uczul chłodną, aksamitną rączkę Ady na swojej twarzy, usłyszał lekko drżący głos jej:
O czem tak długo myślisz? Zasępiłeś się strasznie...
Dziwnie tkliwe, opiekuńcze jakieś uczucie dla niej, owładnęło nim. Zamiast odpowiedzieć ujął w obie dłonie drogą głowę i całował, białe, zimne jej czoło.
Kareta zatrzymała się. Wybiegł śpiesznie na pierwsze piętro. Drzwi otworzył im rozespany famulus. Cicho było i głucho.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 Nastepna>>