Srokowski Mieczysław - Krew

Reklama:





Zapraszamy:





Krew





wołałam w próżnię — w noc ową czarną, nieprzejrzaną — chociaż zdawało mi się, że tysiące mil może dzieli nas, chociaż nie wiedziałam, w którą stronę świata oczy mam
zwrócić, by w jego stronę patrzeć!..
W tem łódka zachwiała się przy brzegu i cień jakiś podniósł się w niej.
- Usłyszałam nagle w ciemności z jakiem wichru, z szumem rzeki w głos zawołane imię moje:
Maryo!!
Niczem mi już wtedy wszystko było.
Na nic nie pomna, płacząc w głos garnęłam się do jego piersi...
Uniósł mnie jak dziecię w ramionach — potem płynęliśmy łodzią, potem czułam, że konie jak wicher nas porywają, słyszałam ciągle głośne bicie jego serca, a potem już
zgoła nic nie widziałam, pociemniało mi w oczach.
Gdy otworzyłam je — usłyszałam krzyki, wołania.
Konie nasze coraz więcej zwalniały biegu, za nami rozlegał się łoskot kopyt końskich coraz to bliższy. Wtedy pojęłam co się dzieje...
Blask licznych pochodni, łuną za nami świeci, tentęt się zbliżał coraz bardziej, a we mnie zwolna rozpacz wzmagała się.
— O bogdaj żadne z was nie dożyło tej śmiertelnej trwogi... nie słyszało tego złowrogiego łoskotu...
Zdawało mi się, że każde uderzenie kopyt końskich uderza o moje serce...
Konie nam padły.. Dogoniono nas... On zasłonił mnie sobą i stanął z szablą w ręce, gotów ze światem chyba całym do walki stanąć.
Usłyszał grzmiący głos mego ojca: — Łotrze!
Nim dobrze pojęłam co się dzieje huknął wystrzał.
Chwycił się za powietrze, zachwiał, runął do moich stóp...
Przypadłam do jego ciała... Potem oderwano mnie od niego — odniesiono bezprzy-tomną do domu... 1 znowu dwa lata minęły...
Chciałam udać się do klasztoru, ale nie pozwolono mi...
Zagrożono przekleństwem i — zostałam żoną tego, którego mi ojciec przeznaczył...
Ot i ośmdziesiąt lat od tej pory przeżyłam, pochowałam synów i posiwiałych wnu ków własnych.
— Tak długo żyję, że zdaje mi się chwilami: Ot Pan Bóg o mnie nieszczęsnej zapomniał — a pamięć tej strasznej nocy św.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 Nastepna>>